Czyściciele. Cz. II


Marta Korczak

Tylko niewielka liczba gatunków karaczanów znajduje się wśród organizmów synantropijnych. Większość w dalszym ciągu zadowala się życiem w warunkach naturalnych. I te właśnie sprawiają hodowcom największe problemy.

Zwykło się uważać, że karaczany, jako zwierzęta, o których mawia się, że przeżyją wybuch bomby atomowej, są łatwe w hodowli. Skoro żyją w zsypach na śmieci i tak trudno je zwalczyć w siedliskach ludzkich, nie mogą sprawiać większych kłopotów w hodowlach. Można powiedzieć, że z nielicznymi gatunkami tak właśnie jest, ale oczywiście nie ze wszystkimi.

Terraria są specyficznymi pomieszczeniami, absolutnie nie wolnymi od takich czynników jak pleśń, roztocza oraz gatunki konkurencyjne. Należy więc dbać, aby na terenie tych małych środowisk zamkniętych panowały warunki sprzyjające hodowli karaczanów, i zapobiegać rozwojowi tych niepożądanych.

Karaczany są wszystkożerne, dlatego podajemy im pokarmy zarówno pochodzenia roślinnego, jak i zwierzęcego. Naturalnie te drugie mogą stanowić tylko dodatek w postaci np. gotowanego mięsa, nie częściej niż raz na dwa-trzy tygodnie. Poza tym - owoce i warzywa w jak największej rozmaitości. Karaczany bardzo chętnie jedzą rośliny zielone - sałatę, kapustę (np. pekińską), liście mniszka, komosy, jeżyny.

Niebezpieczeństwo pojawia się, gdy podajemy zbyt duże ilości jedzenia, których wszystkie osobniki zgromadzone w terrarium nie są w stanie zjeść natychmiast, czyli w ciągu 3-4 godzin. Tylko terrarium z "rzucającymi" się na pokarmy karaczanami jest terrarium zdrowym. Jedzenie podane w nadmiernej ilości na podłoże albo w naczyniu po krótkim czasie zacznie się psuć. Powierzchnie owoców i warzyw stają się śliskie, lepkie i wydzielają specyficzny, odstręczający zapach. Karaczany może i są uważane za owady żyjące w brudzie i żywiące się byle czym, ale wcale tak nie jest.

Psujące się pokarmy, pozostawione w terrarium, wkrótce przyciągną swoim zapachem roztocze. Są one wprawdzie niewi...