Przyczyny ginięcia pszczół w Polsce i na świecie


Prof. dr hab. Jerzy Wilde
Katedra Pszczelnictwa, Wydział Bioinżynierii Zwierząt, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie

W połowie marca w Warszawie pod hasłem "Chrońmy pszczoły" odbył się protest pszczelarzy. Protestujący chcieli zwrócić uwagę na niekorzystne warunki chowu i hodowli pszczół w Polsce oraz sprzeciwiali się dopuszczeniu niektórych środków ochrony roślin szkodliwych dla pszczół. Domagali się także wprowadzenia całkowitego zakazu upraw roślin modyfikowanych genetycznie, które ich zdaniem są powodem zmniejszania się liczby pszczół.

Co do faktu, że pszczoły w naszym kraju potrzebują ochrony, zgadzają się wszyscy. Spory i różnice zdań dotyczą formy, sposobów i metod pomocy. Sytuacja nie jest tak tragiczna, jak to się jeszcze wydawało przed 3-4 laty, ale też nie jest dobra. W kraju ginie bowiem rocznie ok. 200 000 rodzin pszczelich. Większość tych strat jest w sezonie pasiecznym uzupełniana, ale dzieje się to najczęściej kosztem zmniejszenia produkcyjności pozostałych rodzin. Powoduje to pogorszenia opłacalności prowadzenia pasiek i wywołuje frustrację niezadowolonych pszczelarzy.

W ubiegłym roku powstał w Warszawie - obok licznika długu Leszka Balcerowicza - licznik ginących pszczół. Była to inicjatywa sponsorowana przez Zakłady Tłuszczowe Kruszwica, producenta oleju Kujawskiego. Licznik pokazywał, że w ciągu każdej sekundy w Polsce ginie 105 pszczół. I nawet jeśli licznik bił trochę "pod media", to problem jest poważny. Szacuje się, że w naszym kraju co roku ginie nawet co piąta pszczela rodzina. Jeżeli więc weźmiemy pod uwagę, że każda taka rodzina to 60-80 tysięcy robotnic, to liczba umierających owadów, których zabraknie na kwiatach i które nie będą zapylać, dochodzi do kilkunastu miliardów.

Nie tylko jednak o miód chodzi, lecz o szkody dla całego środowiska. Miód bowiem zawsze można sprowadzić z krajów rozwijających się, gdzie pszczoły jeszcze nie mają problemów podobnych do tych w Ameryce Północne...