Straszyk diabelski (Peruphasma schultei)


Jadwiga i Marta Korczak

Ten niesamowicie ubarwiony owad został odkryty w 2005 roku na terenie Cordiliera del Condor przez niemieckich naukowców Conle i Hennemanna. Zasięg jego występowania nie przekracza obszaru pięciu hektarów. Sprowadzony do Niemiec, okazał się wdzięcznym obiektem w hodowli. Osobniki dorosłe przeżyły, złożyły jaja i w 2006 roku nastąpił wylęg młodych.

Samica, mierząca około 80 mm, charakteryzuje się masywną budową ciała, którego średnica może dochodzić do 15 mm. Samiec, osiągający tylko 60 mm długości, w porównaniu z samicą wydaje się filigranowy. Obie płcie mają maleńkie, czerwono ubarwione skrzydełka, które w momencie zaniepokojenia otwierają szeroko, pozostając w tej pozie przez długi czas.

W warunkach europejskich odpowiednikiem ich naturalnych pokarmów są takie gatunki jak ligustr, śnieguliczka, bez lilak, forsycja. Dlatego dla tych hodowców, którzy dysponują powyższymi gatunkami roślin, straszyk ten będzie owadem prostym w hodowli. Oczywiście na okres zimy należy przygotować sporą bazę pokarmową.

Długość życia u tego gatunku może przekroczyć nawet 13 miesięcy. Ze wszystkich straszyków, które hodowałam, straszyk diabelski pod względem apetytu najbardziej przypomina straszyka nowogwinejskiego (Eurycantha calcarata). Podane gałązki są wyjadane w ogromną szybkością. Jednak straszyk nowogwinejski zjada liście jeżyny, które łatwo zdobyć zarówno latem, jak i zimą. Dlatego liczebność straszyków nowogwinejskich może być duża, a klucie młodych odbywa się cały rok.

Ligustr, śnieguliczka, lilak oraz forsycja tracą na zimę liście, więc o bazę pokarmową dla straszyków diabelskich trzeba naprawdę zadbać. Sadzonki lilaka i ligustru można utrzymać ulistnione w chłodnych, dobrze oświetlonych miejscach przez całą zimę. Te niewielkie krzaczki nie wystarczą jednak na wykarmienie dużej grupy owadów. W okresie zimy 2007-2008 trzy sadzonki ligustru ledwie wystarcz...