Karaczany - może nie najpiękniejsze, ale jakże interesujące


Jadwiga Korczak

Zwykliśmy reagować na ich widok pewnym lękiem, obrzydzeniem, a czasami wręcz paniką. Podobnie zaczęły się również moje pierwsze kontakty z tymi bezkręgowcami. Sam ich wygląd przyprawiał mnie o dreszcze.

Ich hodowla prowadzona była na początku tylko i wyłącznie jako gatunków mających służyć innym zwierzętom jako pokarm. Gatunkiem podstawowym był karaczan szary (Nauphoeta cinerea). Z czasem gatunków zaczęło przybywać, pojawiły się karaczany madagaskarskie (Gromphadorrhina portentosa), brazylijskie (Blaberus craniifer), marmurkowe (Archmandrita teselata), złotogłowe (Eublaberus distanti), argentyńskie (Blaptica dubia) oraz inne.

Jak już wspomniałam, przeznaczeniem karaczanów było rozmnażać się i trafiać do konsumentów. Jeśli jednak hodowla ma rozwijać się prężnie i efektywnie, nie można jej traktować jako przykrego obowiązku. Wykonywanie wszelkich prac hodowlanych z negatywnym nastawieniem nie przyniesie zbyt rewelacyjnych wyników.

Inne gatunki karaczanów nie są już tak niewybredne, jeżeli chodzi o warunki hodowli. Mają swoje preferencje, które należy poznać, jeśli hodowla ma trwać. I tak, lata doświadczeń nauczyły mnie, że karaczany madagaskarskie nie znoszą wilgotnych pomieszczeń. Wilgotna ściółka jest wylęgarnią różnych gatunków roztoczy, które są konkurencją do pokarmów, a z czasem zaczynają dokuczać również karaczanom. Hodowla, która w świeżo założonym terrarium początkowo rozwijała się dynamicznie, po kilku tygodn...