Psy znanych ludzi


Jan Borzymowski

Wiele prominentnych, powszechnie znanych osób ma psy. Być może stanowi to pewną odskocznię od intensywności życia, różnych obciążeń, napięć. Niewykluczone, że ma to pewien pijarowski akcent, zwłaszcza w przypadku polityków. Towarzystwo psa ociepla wizerunek, przybliża społeczeństwu prominentną postać. Pokazanie dygnitarza w kategoriach normalnego, bezpośredniego człowieka sprowadza się często do prozaicznych okoliczności, z jakimi spotykamy się na co dzień.

Można nie zgadzać się z poglądami politycznymi, orientacją polityczną - to zrozumiałe. Jest jednak znaczna grupa ludzi, którzy nie wnikają w szczegóły natury doktrynalnej. Tych właśnie można zjednać wizerunkiem, bezpośredniością, uśmiechem i innymi szczegółami, które komuś mogą wydać się mało ważne, ale nie są. Pies może stanowić akcent wzbudzający sympatię. To miłe zwierzę jest ponad wszelkimi podziałami społecznymi, politycznymi, materialnymi, rasowymi, religijnymi. Występuje we wszelkich warstwach społecznych, poczynając od najuboższych, poprzez ludzi klas średnich lub bardzo zamożnych, do tych na wysokich stanowiskach.

Demokracja rozdziela głosy równo. Dlatego dotarcie do możliwie szerokich warstw społecznych jest sprawą na miarę sukcesu. Polityk, który tego nie docenia, wiele traci. Mamy demokrację i masowość występowania psów w społeczeństwie wskazuje na polityczną celowość uwzględnienia zjawiska. Nie można kwalifikować polityka według "kryteriów kynologicznych", byłoby to mało poważne. Fakt posiadania psa stwarza jednak dodatkową płaszczyznę przybliżenia. "To ten, który tak jak my ma psa". Hist...