Tak miło wyglądał, a użarł...


Jan Borzymowski

"...sama do niego podeszła... Pies siedział przy ławce i nie miał kagańca. Nie wyglądał na agresywne zwierzę, był łagodny. Miał miły pyszczek... przykucnęła koło psa, zaczęła głaskać, a potem złapała go za pysk i przybliżyła do siebie, chciała pocałować. Wtedy pies ją złapał za policzek".

To nie wena twórcza autora tekstu, tylko cytat z akt sprawy sądowej. Niewinnie brzmiące "złapanie za policzek" spowodowało poważne rany twarzy w okolicy oka, z wszelkimi konsekwencjami działań chirurga, późniejszych zabiegów rehabilitacyjnych itp. itd. We wszelkich sytuacjach pogryzienia przez psy ważna jest kwalifikacja skutków zdarzenia. Chodzi o określenie czasu trwania tzw. uszczerbku na zdrowiu. Może on dotyczyć zmian czynnościowych, a także anatomicznych. Jest to pojęcie prawnicze, a nie medyczne. W zależności od kwalifikacji według trwania (poniżej czy powyżej 7 dni) są różne postępowania prawne. W interesującej nas sprawie kwalifikacja wspomnianego uszczerbku była powyżej siedmiu dni. Tym samym, z urzędu wkroczył oskarżyciel publiczny (prokurator, policja). Ściganie przestępstwa w trybie karnym oznacza, że osoba, która doznała wspomnianego uszczerbku, jest zmuszona do udziału w czynnościach wyjaśniających stan faktyczny i stanowi niejako element oskarżenia.

Najczęściej występującą przyczyną pogryzień jest błąd w nadzorze, który może być zakwalifikowany jako działanie nieumyślne. Nie zwalnia to jednak z odpowiedzialności za zachowanie psa. W zależności od ustalenia wszelkich okoliczności zdarzenia sąd określa według materiałów dowodowych zakres odpowiedzialności. Opisana sprawa była złożona o tyle, że przewodnik psa spełnił wymagania gminnego regulaminu porządku i czystości. Pies był mieszańcem, nie należał do żadnej z 11 ras uznanych w...