Umaszczenie,pigmentacja psów


Jan Borzymowski

Dla kogoś utrzymującego czworonoga jako zwierzę do towarzystwa, czyli tak zwanego "peta" (z ang. pieszczoch, ulubieniec), kwestia jaśniejszego oka, odbarwionej trufli, różowych dziąseł czy fafli jest mało ważna. Sprawa ma się zupełnie inaczej, kiedy w grę wchodzi wyczyn kynologiczny na najwyższym poziomie. Akcenty odpowiedniej pigmentacji u psa są szalenie istotne. Pies bezbłędny w zakresie anatomicznej budowy, ze wspaniałą szatą, doskonale kątowany, pięknie poruszający się, ale z kiepską pigmentacją nie osiągnie sukcesów wystawowych. Co gorsze, może nie zostać zakwalifikowany do hodowli, a jeżeli nawet się zakwalifikuje, to w oczach środowiska hodowców i tak będzie "spalony". Dlatego wszelkie rozjaśnienia, odbarwienia pojawiające się na trufli, dziąsłach, faflach, obrzeżach powiek spędzają kynologom sen z oczu.

Zakres tolerancji wynikający z wzorca rasy, a także subiektywna ocena pigmentacji przez sędziów kynologicznych są w pewnym stopniu zróżnicowane. Chodzi o odpowiednią kompozycję z kolorytem szaty. Np. u american staffordshire terriera (amstafa) wielu arbitrów dość tolerancyjnie traktuje wymóg pełnej pigmentacji powiek. Kiedy okolica oka stanowi tło białej maści, bywa, że tolerowane są białe obwódki. W żadnym razie jednak nie powinno się tolerować różowych. W tej rasie ceniony jest ciemny kolor oczu. Kwestia ta jest jednak traktowana w sposób znacznie zróżnicowany w zależności od koloru umaszczenia. Barwa oczu i umaszczenia powinny współgrać. Oczy koloru bursztynowożółtego rażą, szczególnie kiedy pies ma ciemne umaszczenie. Kiedy pies ma umaszczenie w beżowym odcieniu, oczy koloru nieco rozjaśnionego brązu nie robią złego wrażenia. Tego samego koloru oczy w kompozycji z bardzo ciemnym umaszczeniem stanowią daleko idący dysonans. Wadę dyskwalifikującą stanowią jasne lub różowe oczy i niedopigmentowany nos.

W kynologii występuje daleko idąca umowność. Np. w Stanach Zjednoczonych działa szereg organizacji kyno...