Ocena psów na międzynarodowych wystawach. Blaski i cienie kynologii


Jan Borzymowski

Ktoś powiedział, że kynologia to "sport, sztuka i biznes". Niewątpliwie coś w tym jest. Jeżeli zgadzamy się z tą tezą, to trudno nie zauważyć możliwości sytuacji konfliktowych. Kultywowanie idei, kiedy w tle występują pieniądze, to dla wielu ludzi sprawa trudna. Zwłaszcza w wybitnie niejednorodnym środowisku osób, które z różnych powodów kochają psy i jednocześnie nie mogą zapominać o pieniądzach... One bowiem (pieniądze) najczęściej wykoślawiają, spłycają nawet najpiękniejsze dążenia. Jednocześnie jest sprawą oczywistą, że właśnie pieniądze są znaczącym elementem rozwoju, stanowią siłę motoryczną postępu. Nie inaczej jest w kynologii. Zdarza się, że rasowy, piękny, wysoko utytułowany reproduktor, zwłaszcza modnej rasy psów, nie ustępuje wartością luksusowemu mercedesowi!

Dla porównania podam bardziej znaną pikanterię fiskalną związaną z hodowlą koni. Koń koniowi nierówny. Jest chabeta od chłopa za 2 tys. zł. Ale bywa też angloarab za milion dolarów. Ta amplituda cen w przypadku psów jest mniejsza, ale też występuje. Trzeba wiedzieć, że ambitne prowadzenie hodowli na wysokim poziomie to znaczny koszt. Jeżeli kynolog nie dysponuje zasobnym portfelem, to możliwość rozwoju jego kennelu, pozyskiwania "nowej krwi" będzie ograniczona. Wyczyn kynologiczny ma ...