Kolejna tragedia


Leonard Wach
Autor jest absolwentem Zakładu Kynologii Policyjnej w Sułkowicach oraz autorem wielu publikacji książkowych i prasowych o tematyce kynologicznej. Przez wiele lat był członkiem zespołu redakcyjnego miesięcznika MÓJ PIES.

Pod koniec października 2008 r. roczne dziecko zostało dotkliwie pogryzione przez własnego psa, który był przywiązany łańcuchem do budy. Obrażenia były tak poważne, że szpital powiatowy nie podjął się leczenia i skierował małego pacjenta do wyspecjalizowanej placówki. Wspomniany przypadek nie jest odosobniony, w ubiegłym roku mieliśmy bowiem więcej zdarzeń, kiedy agresja psów została skierowana przeciwko dzieciom.

Dlaczego tak się dzieje, że pogryzień jest coraz więcej, a my stajemy się bezsilni wobec tego zjawiska? Oczywiście najprościej byłoby obarczyć winą nasze czworonogi, które zachowują się tak, jak nakazuje im psia natura. Problem jednak tkwi gdzie indziej i nie kto inny jak człowiek go pogłębia. Bardzo często zapominamy lub nie chcemy wiedzieć, że pies jest drapieżnikiem, więc będzie się zachowywał tak, jak mu nakazują instynkty drapieżnika. Trzeba pamiętać, że potrafi on schwytać i zabić swoją ofiarę, dlatego w pewnych sytuacjach nie będzie w stanie oprzeć się naturalnemu instynktowi.

Po każdym zdarzeniu rozpoczynają się dyskusje - kto zawinił. Oczywiście, że winę za postępowanie psa ponosi człowiek. Psu są obce pojęcia winy i kary, patrząc z ludzkiego punktu widzenia. Nie obchodzą go również ludzkie normy współżycia społecznego ani ustanowione przez ludzi prawo, należy zatem tak pokierować jego rozwojem, by mógł żyć w harmonii z wszystkimi członkami rodziny i nie wyrządzał szkód innym ludziom.

Ktoś powie, że wśród nas żyje wiele drapieżników. Jednak kot, ze względu...