Jak uniknąć tragedii


Leonard Wach

Pies, jako istota pozbawiona możliwości abstrakcyjnego myślenia, kieruje się instynktami, którymi obdarzyła go natura, a jego poczynania są zawsze następstwem bodźców pochodzących ze środowiska, w którym żyje. Pies skazany jest na współpracę z człowiekiem, który, przyjmując go do swojego stada, ma obowiązek zapewnić mu należyte warunki bytowania, wyżywienia, opiekę oraz nauczyć go właściwych zachowań poprzez fachowe wychowanie, a nawet szkolenie.

Dopóki tego nie zrozumiemy, przypadki pogryzień będą się zdarzały, i to niezależnie od miejsca i okoliczności. Pogryzień mamy bardzo dużo, a jeszcze więcej ataków psów na ludzi. Najczęściej są to ataki niegroźne, kończące się na oszczekiwaniu lub szarpaniu nogawek. Wiele jest takich pogryzień, których nikt nie zgłasza i nie rejestruje, dlatego nigdy nie będziemy mieli pełnego przeglądu sytuacji. Nie łudźmy się, że gryzące psy znikną całkowicie z naszego życia, ponieważ jest to obiektywnie niemożliwe. Chodzi jednak o to, by stworzyć taki system zabezpieczeń, który zminimalizuje skalę zjawiska, a tragiczne wypadki wyeliminuje całkowicie. Istniejący bałagan w tej kwestii wynika z niewiedzy, niefrasobliwości, ignorancji prawa oraz z braku wyobraźni osób, które podjęły się opieki nad czworonogiem.

Po każdej tragedii trwają spory co do rasy psa, który zaatakował człowieka. Wymieniane są nawet te najgroźniejsze, mające jakoby predyspozycje do zabijania bądź zadawania cierpień. Okazuje się jednak, że rasa psa nie ma nic do rzeczy, ważny jest bowiem sposób jego wychowania przez człowieka. Pretensje należy zatem kierować do konkretnych ludzi (właścicieli psów) i przestać zajmować się wyimaginowaną selekcją ras, które rzekomo zagrażają ludzkiemu gatunkowi w ogóle. Jeśli ktokolwiek komuś zag...