Nagminne błędy w opiece nad gadami, czyli o czym zapominać nie wolno


Bartłomiej Gorzkowski
Kierownik Egzotarium w Lubelskim Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt

Lubelskie Egzotarium funkcjonuje już ponad dwa lata. Większość podopiecznych trafia tu w stanie bardzo złym, często wręcz krytycznym, i nie wszystkich udaje się uratować. Na przestrzeni tych dwóch lat udało się wyraźnie zauważyć kilka głównych zaniedbań hodowlanych, jakich dopuszczają się właściciele zwierząt. Trudno mówić tu o jakichkolwiek regułach, niemniej większość błędów powtarza się nagminnie. Te zaś, na początku z pozoru błahe, mogą w efekcie okazać się groźne nie tylko dla zdrowia, lecz także i życia zwierzęcia.

Należy pamiętać, że gady - bo na nich skupię się w tym tekście - to zwierzęta, które żyjąc na wolności, skutecznie kryją swoje dolegliwości i słabości. W innym wypadku szybko padłyby łupem drapieżników. Cecha ta, silnie zakorzeniona dzięki długim procesom ewolucji, nie zanika także w chowie i hodowli terraryjnej. Jeśli zauważymy u gada jakieś niepokojące objawy, to zazwyczaj okazuje się, że zmiany, jakie zaszły w jego organizmie, są bardzo poważne. Zwykle nieodwracalne.

Wśród dwudziestu legwanów zielonych (Iguana iguana), które przewinęły się przez lubelską placówkę, tylko dwa nie miały zmian krzywiczych. Do tego często występuje MBD, zmiany martwicze, problemy z nerkami, grzybica. O roztoczach już nie wspomnę... Skąd się to bierze? Wydawać by się mogło, że legwany te, a przynajmniej większość z nich, powinny być w dużo lepszym stanie. Dotychczas były przecież pod opieką poprzednich właścicieli - ludzi, którym trudno zarzucić celowe złe traktowanie zwierząt. Jak wynika z rozmów z takimi osobami, można wśród nich wyróżnić dwie główne grupy.

Pierwsza grupa to osoby nieświadome tego, że popełniają błędy. Nie pogłębiają swojej wiedzy na temat posiadanego gatunku, a bazują jedynie na informacjach otrzymanych od sprzedawcy. Ci zaś, jak powszechnie wiadomo, nie zawsze są kompetentni. Przykładem może być historia "Głodzilli...