Żółwie wcale nie do akwarium


Wojciech Urynowicz

Na polskim rynku zoologicznym żółwie wodne już od dłuższego czasu cieszą się dużym zainteresowaniem. Dawniej prawie w każdym sklepie zoologicznym można było kupić za niewielkie pieniądze Trachemys scrpita elegans, zwanego potocznie żółwiem czerwonolicym lub czerwonouchym. Obecnie ta sytuacja diametralnie się zmieniła, co zostało spowodowane zakazem sprowadzania na teren Unii Europejskiej żywych osobników tego podgatunku. Dlatego teraz, zamiast wspomnianego żółwia czerwonolicego, sklepy zoologiczne oferują dwa inne podgatunki Trachemys scripta - Trachemys scripta scripta (żółwia żółtobrzuchego) i Trachemys scripta troostii (żółwia żółtolicego).

Oprócz wymienionych wyżej żółwi z gatunku Trachemys scripta, sklepy zoologiczne poszerzyły swoją ofertę także o inne bardzo ciekawe i coraz łatwiej dostępne żółwie wodno-lądowe. Niestety w handlu nadal popełniane są te same błędy co wcześniej, przez co osoba rozpoczynająca przygodę z żółwiami wciąż napotyka na wiele błędnych informacji i spowodowanych tym trudności. Jednym z podstawowych i naprawdę bardzo często popełnianych błędów jest niewłaściwe określenie podgatunku Trachemys scripta, a sprzedawcom zdarza się nawet błędne określać gatunek żółwia wodno-lądowego, którego mają w sprzedaży. Nagminnie zdarza się, że sprzedawcy mylą np. Graptemys pseudogeographica z Trachemys scripta troostii, co powoduje dużą dezorientację kupujących i późniejsze błędy w opiece nad zwierzęciem.

Sprawa jest dosyć ważna, gdyż tak naprawdę większość żółwi wodno-lądowych oferowanych na polskim rynku nie nadaje się do hodowli w domu. Pewnie to, co teraz piszę, nie spodoba się wielu miłośnikom tych wspaniałych i interesujących gadów, postaram się jednak wyjaśnić w tym artykule, dlaczego wysuwam taką tezę.

Problem z przygotowaniem do zakupu

Przy obecnej dostępności wiedzy początkujący hodowca można zostać łatwo wprowadzony w błąd. Po pierwsze nasz rynek książkowy nie jest szczególnie bogat...