Być życiem, które pragnie żyć, pośród życia, które pragnie żyć


Prof. Jerzy Monkiewicz

Jeśli miarą człowieczeństwa jest stosunek ludzi do zwierząt, to historia pokazuje, iż król jest nagi. Angielskie, francuskie i hiszpańskie słowo "animal", czyli zwierzę, pochodzi od łacińskiego anima (tchnienie), co oznacza posiadanie życia i duszy, cechy wspólnej wszystkim żywym istotom, a jednak ujarzmiając przyrodę, człowiek odgrodził się od świata zwierząt, z którymi pierwotnie żył w harmonii. Historia cywilizacji ma więc też swoje smutne i okrutne oblicze, jest opowieścią o zerwaniu więzi człowieka z naturą i braku współczucia dla innych ziemskich stworzeń.

Na przestrzeni dziejów stosunek człowieka do zwierząt kształtowały głównie religie. W wierzeniach politeistycznych, wyznających wiele bóstw, różnice między gatunkami nie miały znaczenia, wszystkie żywe istoty były pełnoprawnymi mieszkańcami Ziemi. Kultury pierwotne wynosiły zwierzęta do rangi bóstw, przypisywały im znaczenia symboliczne czy wręcz magiczne. Kult zwierząt był obecny w późniejszych wierzeniach egipskich, syryjskich i hinduskich, od których przejęła go mitologia helleńska. Platon (II w. p.n.e.), twórca Akademii Platońskiej, utrzymywał, że dusza zwierzęcia musi być taka sama jak ludzka. Słynny mówca i filozof rzymski Cyceron (II w. p.n.e.) tak interpretował powstanie życia: "Ludzie chwytają i zjadają zwierzęta, zwierzęta chwytają i zjadają ludzi - zatem kto dla kogo został stworzony? Kto spoglądając z nieba, rozróżni ludzkie miasta od gniazda mrówek? Akt stworzenia nie nastąpił w czyimś interesie, lecz aby powstała harmonijna całość".

W naszym kręgu cywilizacyjnym pozytywny stosunek do zwierząt określała początkowo tradycja śródziemnomorskiego kręgu kulturowego, wyparta później przez idee chrześcijańskie. W religii chrześcijańskiej, w Księdze Rodzaju (Genesis), Bóg Jahwe po stworzeniu środowiska naturalnego, kończąc swe dzieło, stwierdza: "A Bóg wiedział, że wszystko, co uczynił było dobre". Dalej, kiedy już umieścił w swym dz...