Qui totum vult, totum perdit* (artykuł do dyskusji)


Jan Borzymowski

Kto chce wszystkiego, wszystko traci. Zawarta w tytule refleksja może pojawiać się w kontekście niektórych form pojmowania przez człowieka służebnej roli przyrody, w tym świata zwierząt. Rabunkowa działalność "człowieka rozumnego" daje w konsekwencji ograniczenie dostępu do czystej wody, ocieplenie atmosfery otaczającej nasz glob, niszczenie warstwy ozonowej, kurczenie się zasobów oceanicznych, podnoszenie poziomu mórz, wzrost koncentracji dwutlenku węgla, wycinanie lasów z wszelkimi tego konsekwencjami, zagładę wielu gatunków roślin i zwierząt. Źródło pożywienia na naszej planecie jest zagrożone.

Wymienione problemy są powszechnie znane. Czy konsekwencją będzie Apokalipsa, mistyczne proroctwo końca świata? Czy nastąpi opamiętanie? Trudne pytania. Czasami, zwłaszcza w zakresie bardzo złożonych zagadnień, nie trzeba udzielać odpowiedzi, wystarczą same pytania. Jedno jest pewne - myślenie życzeniowe, nieogarnianie umysłem najgorszej z punktu widzenia egzystencji ludzkości wizji nie oznacza, że ona nie może nastąpić. Ekspansywność, agresja, niszczenie otaczającej materii motywowane jest często przyziemnymi dążeniami, chęcią posiadania, chciwością przejawiającą się na wielu płaszczyznach. W konsekwencji wielce prawdopodobna jest kolizja na niewyobrażalną skalę.

Jednocześnie naruszane są względy moralne, etyczne. Siłą rzeczy dotyczą przede wszystkim zwierząt. Makiaweliczna teza "cel uświęca środki", w okolicznościach ułomnej chęci posiadania, niszczycielskiej ekspansji człowieka, wskazuje na konieczność postawienia pytania - czy celem jest katastrofa prowadząca do zagłady ludzkości ? Jeżeli istotą natury jest samoistna zmienność, to każda ingerencja człowieka stanowi akcent zaburzający proces i może być nośnikiem trudnych do przewidzenia, a tym samym groźnych skutków.

Twórcza wizja słynnego malarza Zdzisława Beksińskiego daje wiele do myślenia (ryc. 1). Czy wyjaśnieniem są słowa Artysty: "Treść obrazu m...