Dostęp Otwarty

Od redakcji

Sza­now­ni Pań­stwo

Współczuję wszystkim Koleżankom i Kolegom pracującym w lecznicach przyjmujących pacjentów „jak leci”. To trochę tak jak z kameleonem, który co chwila musi zmieniać kolor w zależności od sytuacji. Tyle że kameleon robi to spontanicznie i w zasadzie (chyba?) bezmyślnie. Lekarz pierwszego kontaktu musi kilkanaście lub kilkadziesiąt razy dziennie „zmieniać kolor” z pełną świadomością, za każdym razem w pełnej gotowości intelektualnej. Każdy pacjent jest nowym wyzwaniem, bo przecież ma nie tylko inne objawy, ale także innego (nie zawsze komunikatywnego) właściciela.

Lekarze pierwszego kontaktu muszą być gotowi na najprzeróżniejsze wyzwania kliniczne i dlatego powinni być stale na bieżąco z najnowszą wiedzą dotyczącą diagnostyki, sposobów leczenia itd. Niejednokrotnie okazuje się, że to, co dotychczas wydawało się klasycznie niezmienne, ma wiele klinicznych odsłon. W zasadzie każdy chory pies lub kot z pozornie tą samą chorobą wykazuje bardziej lub mniej odmienne objawy, charakterystyczne wyłącznie dla niego. Do tego dochodzi jeszcze mimikra objawów. Krótko mówiąc, lekarz pierwszego kontaktu musi być otwarty, musi umieć myśleć klinicznie. Jedna z podstawowych zasad myślenia klinicznego mówi, że nie zawsze dominujący objaw kliniczny jest najważniejszy i decydujący, nie zawsze też kwestie najistotniejsze dla właściciela są takie w rzeczywistości. Aby temu sprostać, trzeba mieć bardzo szeroką wiedzę i zdolność do często diametralnie różnego toku myślenia. Nagłe „zwroty przez rufę” to wcale nie wyjątki, a raczej codzienność. Dlatego współczuję Koleżankom i Kolegom, ale także zazdroszczę im tych zdolności.

Chcąc wyjść naprzeciw potrzebom, staramy się dobierać artykuły w WpD w sposób obejmujący szeroko i wielopłaszczyznowo naszą praktykę kliniczną. Chodzi przede wszystkim o to, żeby nasi Czytelnicy otrzymywali możliwie najnowsze informacje z jak największej liczby przypadków, żeby konieczność ciągłej gotowości intelektualnej, niezbędna, kiedy przyjmuje się pacjentów z najprzeróżniejszymi chorobami, wymagającymi nierzadko szybkiej i skutecznej reakcji, nie zniechęcała, a wprost przeciwnie – stymulowała do skutecznego działania.

Medium_podpis_fmt