doświadczeni eksperci. Kup bilet >
15/01/2026
Roman Lechowski
Nowy rok, a z nim nowe wyzwania, nowe postanowienia, wiele nowych rzeczy, aż można dostać zadyszki. Ci, którzy trenowali, mogą spać spokojnie, ale dla innych to duże wyzwanie. Czy dam radę? Wspomniałem o zadyszce nie bez przyczyny, bo skojarzyła mi się z układem oddechowym, a jak Państwo zobaczycie, w najnowszym numerze WpD aż trzy artykuły są związane z oddychaniem.
Choroby układu oddechowego są dużym wyzwaniem dla lekarza weterynarii. Są przede wszystkim trudne diagnostycznie, niewdzięczne w leczeniu, a co najważniejsze i najgorsze – często ponosimy porażki.
Wszystkie opisane w publikowanych artykułach choroby tak naprawdę udaje się zaleczyć, uzyskując przejściową poprawę lub krótszą albo dłuższą remisję. Poza licznymi badaniami dodatkowymi, często kosztownymi, drogim sprzętem niezbędnym w procesie diagnostycznym, konieczna jest odpowiednia komunikacja z właścicielem lub opiekunem zwierzęcia.
Jak już kiedyś wspominałem, podczas moich wizyt około 50-70% czasu poświęcam na rozmowę z właścicielem. Nie tylko tłumaczę właścicielowi istotę choroby, sposób (sposoby) postępowania diagnostycznego, ale co najważniejsze, przedstawiam scenariusze na przyszłość. Właściciel musi wiedzieć, jakie są nasze motywacje, ale także mieć świadomość alternatywnych dróg. Ten schemat ma kapitalne znaczenie, ponieważ nie można narzucać właścicielowi jednej obligatoryjnej drogi działania. Nie ma postępowania „albo tak, albo wcale”.
Nie wolno zapominać, że to właściciel decyduje, którą drogę postępowania wybrać. To on również płaci – albo porsche, albo na piechotę. Alternatywne propozycje postępowania zarówno diagnostycznego (mam na myśli drogie badania obrazowe), jak i terapeutycznego (różne drogie, ale też i tanie leki) trzeba zawsze przedstawić właścicielowi. To jest nasz obowiązek, to jest nasza uczciwość.
Na zakończenie życzę Państwu wszystkiego najlepszego w nowym roku. Życzę łącznie zdrowia i szczęścia, bo życzenia te muszą występować łącznie i zawsze.